Redakcyjny Mikołaj

Autor: Karolina Talar Dodano: 2018-12-06 20:45:00 Zdjęcia zamieszczone w artykule należą do: Pexels.com. Osoba ta wyraziła zgodę na ich publikację w tym artykule. Używanie ich bez uzyskania wcześniejszej zgody jest zabronione! Zobacz treść artykułu

Za oknem cicho padał śnieg. Wielkie puszyste płatki wirowały w zimnym powietrzu jak baletnice zanim wreszcie bezgłośnie opadły na zmrożoną nagą ziemię.
Zima tego roku zapowiadała się mroźna i sucha. Wszyscy z utęsknieniem patrzyli w niebo każdego ranka licząc, że śnieżna kołdra otuli spragnioną odpoczynku ziemię.
W oddali leniwie snuły się dymy z kominów. Nisko płożąc się nad małym zagajnikiem.
Po drugiej stronie szyby wesoło uwijały się szare wróble, które z zapamiętaniem walczyły o rozsypane w karmniku ziarenka słonecznika.

-Wiesz...- zagadnęłam Czajkę- Te wróble to są trochę bezczelne...

I dla zaakcentowania mojej wypowiedzi machnęłam łapką w stronę okna.
Ptaki nawet na mnie nie spojrzały.

-Zobacz- nawet nie zwracają na nas uwagi... No bezczelne ptaszyska! Nie wiem dlaczego Naczelny je karmi!- biadoliłam.

Czajka spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczyma.

Ziewnęła rozdzierająco aż jej zobaczyłam płucka.

-Ehhh... Nataszka...- westchnęła i odwróciła wzrok w stronę dalekich świateł na kominach elektrociepłowni.

-Co Nataszka?- miauknęłam nic nie rozumiejąc.

Czajka czasem miała skłonności do przemyśleń. A im była starsza tym takich chwil było więcej.
-Co Nataszka?- powtórzyłam pytanie

Spojrzała na mnie.

-Jak będziesz starsza to zrozumiesz!- odparła mi Czajka i znów wróciła do kontemplacji nudnego zimowego krajobrazu miejskiego.

Wielkie płatki śniegu opadały wirując na ziemię. Wróble toczyły zażarte boje o ziarno słonecznika, w oddali migały światła sunących obwodnicą samochodów.

Na ścianie zegar wolno odmierzał kolejne sekundy, minuty i godziny. W Redakcji wszyscy redaktorzy pilnie ugniatali klawiatury komputerów.

Klik klik klik klik klik klik... rozlegało się z każdej strony. Każdy z pracowników uważnie wpatrywał się w ekran szukając błędów, badając wzrokiem tekst, poszukując informacji do świątecznych wydań.

Ja nudziłam się śmiertelnie. Kompletnie nie interesowało mnie oglądanie padającego śniegu czy uderzanie w klawiaturę. Przymknęłam ślepka chcąc zasnąć. Ułożyłam głowę na łapkach.

I już prawie zasypiałam kiedy moją uwagę przyciągnął dziwny dźwięk za oknem. Poruszyłam jednym uchem. Potem drugim uchem... Chrzęścił śnieg.

Spojrzałam za okno i... serce zabiło mi mocniej. Za rogiem znikał właśnie czerwony kubraczek.

-Czajka!- miauknęłam i pacnęłam ją łapką aby zwrócić jej uwagę.

Spojrzała na mnie swoimi lśniącymi jak diamenty ślepkami.
-Nie uwierzysz!- miauknęłam podniecona- Mikołaja widziałam!

Czajka ziewnęła.

-Gdzie?- zapytała mnie

-Za oknem!- miauknęłam

Czajka spojrzała za okno gdzie cicho padały wielkie płatki śniegu, wróble trzepocząc biły się o ziarna słonecznika a w oddali cicho sunęły światła samochodów.

-Ojjj Nataszka!- ofuknęła mnie- nie opowiadaj bajek!

-No naprawdę!- zarzekałam się- Widziałam Mikołaja! Serio! Szedł i ciągnął na sankach wielki worek z prezentami!

Czajka wyjrzała ponownie za okno.

-Nataszko nie kłam. Tak jest nieładnie. -pouczała mnie- nawet śladu nie ma!

Wyjrzałam za okno. Faktycznie nie było śladu.

-Bo śnieg zasypał!- broniłam swojej tezy.

Czajka westchnęła zrezygnowana. Podniosła się. Przeciągnęła mocno aż wszystkie kosteczki głośno chrupnęły.

-Dosyć Nataszko! - ofuknęła mnie- Nie będę tolerowała takiego zachowania!- i aby zaakcentować swoją wypowiedź pacnęła mnie łapką w łepetyne aż mi zęby zadzwoniły.

Normalnie bym jej oddała ale przypomniałam sobie, że trzeba być grzecznym bo inaczej Mikołaj nie przyjdzie. Dlatego tym razem postanowiłam Czajce odpuścić winy. Dostanie w czerep następnym razem- jak już dostanę prezent. Sprytne prawda?

Czajka zeskoczyła z parapetu i podreptała do Naczelnego dopraszać się o przysmaki. Potem usadowiła się na jego kolanach i pomagała pisać artykuł do nowego wydania.

Odwróciłam się z powrotem do okna. I nie uwierzycie! zza rogu wyłoniła się postać w czerwonym kubraczku ciągnąca sanie z workiem!

-Czajka! Czajka! Czajka!- zamiaukoliłam- Zobacz! No sama zobacz!- wołałam głośno.

Czajka spojrzała na mnie zirytowana.

-Nie przeszkadzaj! Zajęta jestem!

Ale ja nie przestawałam.

-No ale zobacz ! Zobacz! Zobacz!- wydarłam się tak, że wszystkie oczy w redakcji skierowały się na mnie.

Czajka zrezygnowana zeskoczyła z kolan naczelnego i podreptała w moją stronę. Z lekkością wskoczyła na parapet.

-Co mam zobaczyć?- zapytała

Odwróciłam się do okna a tam... z szarego miejskiego nieba powoli spadały wielkie płatki śniegu, wróble biły się o ziarna słonecznika a w oddali migotały na czerwono kominy elektrociepłowni. Po Mikołaju nie został żaden ślad.

-Przysięgam Czajka!- zarzekałam się z łapką na sercu- Mikołaj tu był!

-Nie wolno kłamać Nataszko!- nawrzeszczała na mnie Czajka a potem dała mi łapką w łepetynę dwa razy. Raz za to, że kłamałam a drugi- żebym zapamiętała ten pierwszy.

Potem wróciła do biurka pomagać Naczelnemu. I weź tu polemizuj z taką...

Tymczasem zegar na ścianie wybił trzecią. W redakcję jakby nowy duch wstąpił. Wszyscy poderwali się na równe nogi. W pośpiechu wyłączali komputery, już stojąc dopijali z kubeczków z kocimi obrazkami kawę czy herbatę. Dojadali ciastka motając wokoło szyi kolorowe szaliki. Mocując się z kurtkami i czapkami sprawdzali pośpiesznie stan naszych toalet i zawartość miseczek. A potem wszyscy zniknęli jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.  Zostaliśmy sami- my koty redakcyjne.

Za oknem z szybko ciemniejącego nieba powoli opadały wielkie płatki śniegu. Dymy snuły się nisko nad białą ziemią. W oddali migotały na czerwono światła na kominach elektrociepłowni. Okna co chwilę omiatał blask jadących obwodnicą samochodów. Było cicho ciepło i sennie.
Ułożyliśmy się na swoich ulubionych miejscach.
I wtedy usłyszeliśmy chrobot za drzwiami... Podnieśliśmy łebki do góry. Ktoś ewidentnie skradał się po drugiej stronie. Jakieś szepty, jakieś szurania...
-Psssttt... chyba złodzieje...- szepnął jeden z kotków

Spojrzeliśmy po sobie ze strachem. Bo nie oszukujmy się, ale w redakcji najwięcej warte to byłyśmy my- kotki. Ewidentnie konkurencja chciała nas uprowadzić. Szybko schowałyśmy się gdzie kto mógł. Niestety zaspałam i dla mnie nie została żadna kryjówka. Zostałam sama jedna na środku dużego pomieszczenia redakcyjnego.
Zachrobotal zamek...

Co tu robić? Co tu robić?- biadoliłam cichutko rozglądając się na wszystkie strony z przerażeniem w oczach. Wreszcie mój wzrok padł na idealną kryjówkę. I w samą porę. Gdyż drzwi do redakcji już otwierały się z przeraźliwym skrzypnięciem.

Bez namysłu wparowałam pod dywan i drżąc modliłam się o to by mnie nie znaleźli włamywacze.
Drzwi stanęły otworem. Do środka wdarło się światło z korytarza. Wielka postać rzuciła straszny cień.
Łup łup łup... zastukały wielkie buciory o podłogę.
Była coraz bliżej mnie.
-Czy są tu jakieś grzeczne ko...- zahuczał głos włamywacza a potem jego stopa natrafiła na mnie siedząca pod dywanem.

-Okurrr...-reszta zdania utonęła w łomocie padającego na podłogę ciała.
Wyjrzałam ciekawie spod dywanu.
Pod biurkiem leżał święty Mikołaj otoczony wianuszkiem kotów redakcyjnych.


Nie miejcie więc za złe jeśli Mikołaj się dzisiaj spóźni- odpoczywa u nas pod biurkiem. Jak tylko się ocknie to wyślemy go do was.

Najnowsze aktualności

Redakcyjny Mikołaj

Autor: Karolina Talar

Za oknem cicho padał śnieg. Wielkie puszyste płatki wirowały w zimnym powietrzu jak baletnice zanim wreszcie bezgłośnie opadły na zmrożoną nagą ziemię. Zima tego roku zapowiadała się mroźna i…

Czytaj dalej

Blacksad na tropie - "Blacksad. Posród cieni."Juan Diaz Canales, Juanjo Guarnido

Autor: Alicya Oss

Czy są tutaj fani twórczości Raymonda Chandlera? Jeśli tak powinien was zainteresować fakt, że główny bohater powieści graficznej Juana Diaza Cana…

Czytaj dalej

Targi dla Zwierzaków 4!

Autor: Stanisław Szewczyk

Już w najbliższą sobotę, 17 listopada w klubokawiarni Znajomi Znajomych, Wilcza 58a odbędzie się już czwarta edycja Targów dla Zwierzaków! Podczas targ&oac…

Czytaj dalej

Zaburzenia kociej osobowości

Autor: Malwina Kacprzak

Myśląc o osobowości i psychice, w kontekście zwykle stawiamy człowieka: jego sferę umysłu, emocji, dobrze znaną psychologom i psychiatrom gałąź związaną z naukami hu…

Czytaj dalej