Transakcja wiązana - co w misce i...

Autor: Kaja Kierlik Dodano: 2016-08-16 21:00:00 Zdjęcia zamieszczone w artykule należą do portalu Kocie Tajemnice. Używanie ich bez uzyskania wcześniejszej zgody jest zabronione! Zobacz treść artykułu

Dobry wieczór :)

Dzisiejszy artykuł będzie trochę z innej beczki - nie testujemy tym razem zabawek. Razem z Kocim Rajem sprawdzamy... karmę. I nie tylko ;)

W rolach głównych: Banzai oraz Evan. Produkty: świetne saszetki Princess Premium oraz Catz Finefood.

Saszetki budzą zainteresowanie. 

Jak widzisz, od początku oba kocury były zafascynowane nowym jedzonkiem. Ponieważ dbam o kocie brzuszki, obie saszetki podałam w ramach przekąski między standardowymi posiłkami - nagła zmiana codziennej karmy może zaowocować przykrymi dolegliwościami trawiennymi. 

Obie karmy po wyjęciu z opakowań prezentują się skrajnie różnie. Tu w kocim wyborze dużą rolę może odgrywać faktura - Princess to rwane kawałeczki mięsa, Catz Finefood zaś - raczej twardy  pasztet. W obu znajduje się galaretka.

Nasze smaki:

- Princess Premium: Kurczak i tuńczyk z ryżem + białe szprotki

- Catz Finefood: Jagnięcina i królik

O gustach się nie dyskutuje, co potwierdzili nasi testerzy. Hrabiostwo Evanostwo preferuje wyrafinowaną jagnięcinę z królikiem, zaś kocięctwo Banzai'ęctwo...preferuje wszystko, no może z delikatną przewagą kurczaczka (wyniki na podstawie znikomych pozostawionych kąsków w miseczkach). Jedzonko zostało dosłownie wymiecione i skonsumowane w towarzystwie głośnego mlaskania ;)

Evan od początku jasno określił swoje preferencje.

Podsumowując pierwszą część naszych testów - koty polecają obie saszetki. Z mojej strony wspomnę, że Catz Finefood może stanowić świetną bytową karmę mokrą (jej skład jest naprawdę imponujący, szczególnie jeśli chodzi o witaminy i dodatki). Princess Premium polecałabym raczej jako przekąskę.

 

No dobrze. Co jest nierozerwalnie związane z jedzeniem?

No tak... kuweta! Korzystając z okazji chcę Ci przedstawić bentonitowy żwirek Bazyl.

Żwirek i krótka instrukcja obsługi.

Wspomniany wypełniacz kuwety ma miły, lawendowy zapach, niezbyt agresywny dla kociego noska. Średniej wielkości granulki nie roznoszą się jak odmiana 'pyłkowa', chociaż pamiętajmy, że każdy żwirek jest roznoszony po domu (nawet przy najlepszych zabezpieczeniach). U nas został nasypany do dodatkowej kuwety, która stoi obecnie w pokoju - wszystko po to, by maluszek zawsze zdążył do toalety (Banzai najprawdopodobniej dopiero niedawno skończył 8 tygodni, w związku z czym potrzebuje kuwet w praktycznie każdym pomieszczeniu). W pozostałych króluje żwir drewniany, którego używam od wielu, wielu lat (Evan nie zna innego, za to Rude znają bentonit tylko z kocięctwa). Obawiałam się nieco reakcji na ten nowy materiał, ale zupełnie niepotrzebnie. Niektórzy od razu zajęli się testowaniem...

...chociaż nie o takie testy mi chodziło. Marcyś przeżywa drugie kocięctwo.

Ekhm. Poza powyżej udokumentowanym wybrykiem testy wypadły bardzo pozytywnie. Wszystkie kociaki zaakceptowały żwirek od razu i nie miały problemu z odpowiednim jego wykorzystaniem. O dziwo nawet Evana nie trzeba było przekonywać, by zrobił co trzeba!

Jeśli na codzień używasz żwirku bentonitowego, polecam Ci Bazyla. Znajdziesz go w Kocim Raju: KLIKNIJ TUTAJ!

Jeśli chodzi o recenzowane wcześniej saszetki, Princess Premium znajdziesz pod tym linkiem: KLIKNIJ TUTAJ!, zaś by kupić Catz Finefood - KLIKNIJ TUTAJ!

 

Nasz Partner:

 

Najnowsze aktualności

Międzynarodowa wystawa kotów rasowych w Radomiu 9-10.06.2018

Autor: Stanisław Szewczyk

Link do wydarzenia na Facebooku https://www.facebook.com/events/9477106920…

Czytaj dalej

Transporter - jaki wybrać? (cz.2)

Autor: Malwina Kacprzak

  Większość z nas staje prędzej czy później przed zadaniem: Umieścić kota w tranporterze i przemieścić go z punktu A do punktu B. Zadanie…

Czytaj dalej

Nowy, majowy numer KOCICH SPRAW do nabycia już od piątku 04.05.2018

Autor: Stanisław Szewczyk

KOCHANI KOCIARZE, KOCHANI CZYTELNICYOD REDAKCJIMagdalena Bielicka 4 SPIS TREŚCI 6 LIS…

Czytaj dalej

Misja: koci taksówkarz

Autor: Alicya Oss

Intrygujący tytuł, nieznana mi wcześniej fińska autorka i koty na okładce. Czy można się w ogóle takiej kombinacji oprzeć? Nie wiem jak wy, ale …

Czytaj dalej