Z życia kotów redakcyjnych - wszędzie coś się dzieje!

Autor: Stanisław Szewczyk Dodano: 2016-07-26 21:11:00 Zdjęcia zamieszczone w artykule należą do portalu Kocie Tajemnice. Używanie ich bez uzyskania wcześniejszej zgody jest zabronione! Zobacz treść artykułu

Czajka wpadła jak burza do redakcji o mały włos nie przewracając w drzwiach Floriana.

-Ej! Ty... - miauknął z oburzeniem - Uważaj sobie!

I podniósł nawet łapkę aby solidnie zaakcentować swój sprzeciw wobec tak jawnego złego potraktowania go przez Naczelną Kotkę. Wziął potężny zamach i... jego smukła syjamska łapeczka trafiła w próżnię. Aż się zachwiał nieborak i byłby grzmotnął pyszczkiem o futrynę gdyby nie podtrzymał go Evan.

-Ehhh... te kobiety... - westchnął teatralnie Evan i przewrócił ślepkami.

Florek aż prychnął z oburzenia:

-Zdecydowanie za wiele sobie pozwalają drogi Evanie! Zdecydowanie!

Po czym otrząsnąwszy się jak mokry pies truchtem udał się do okna. Usiadł na parapecie. Wystawił pyszczek do słońca, które to tegoż dnia przypiekało niemiłosiernie. Jego ogon wachlował niespokojnie. 

Powinienem natrzaskać Czajce po wibrysach!- myślał buńczucznie- Redaktorka nie redaktorka! Należy jej się przepierka futra nie od dziś!- zgrzytał ząbkami i wpatrywał się niewidzącym wzrokiem w błękitne jak chabry lipcowe niebo.

Tymczasem Czajka z pełnym rozpędem wpadła na biurko. Jej łapki zabuksowały na śliskiej, wypucowanej przed momentem powierzchni. Na próżno próbowała odzyskać panowanie nad swoim ciałkiem. Chwyciła kubeczek- spadł. Złapała za klawiaturę- spadła. Wreszcie ostatkiem sił ucapiła monitor swoimi ostrymi jak brzytwy pazurkami. Zazgrzytało. Pazurki omsknęły się po obudowie a potem wpiły w wywietrzniki. Monitor przechylił się niebezpiecznie do tyłu. Zaskrzypiało. Cała kocia czereda zmrużyła ślepka czekając na łomot padającego sprzętu i wrzask Czajki. Minęło kilka sekund. Panowała absolutna cisza. Wreszcie Bond postanowiła uchylić zaciśnięte powieki. Najpierw ostrożnie jedno oko... A potem szybko drugie. Wytrzeszczyła ślepka nie dowierzając w to co widzi.

-No i co się gapisz?- ofuknęła ją Czajka- Byś pomogła ...

Bond w te pędy doskoczyła do Naczelnej Kotki i próbowała oswobodzić ją z opasujących jej drobne ciałko zwojów kabli od monitora.

-Ale cię ucapiły...- biedziła się Bond- Jak jakieś anakondy co najmniej!

Na nic jednak były starania dzielnej Bond. Na nic praca jej malutkich łapek. Im dłużej bowiem manipulowała przy oplatających Czajkę zwojach tym mocniej się zaciskały. Dalibóg! Przesądni mogli by uznać, że były żywe...

-No nie dam rady!- miauknęła zrezygnowana- Pomóżcie mi!

I wszystkie koty ruszyły na pomoc. No, prawie wszystkie. Florian bowiem obrażony za potrącenie go w drzwiach udawał, iż ogłuchł kompletnie na obydwa uszy. I podczas gdy reszta kompani wspólnymi siłami próbowała oswobodzić Czajkę on siedział nieruchomo na parapecie i niczym sfinks wpatrywał się w przestrzeń. Tylko ogon wił się niespokojnie wokoło jego łapek.

Czajka szamotała się w paści niczym królik we wnykach. Raz po raz jej łapki dotykały ziemi by chwilę potem odbić się w górę i zawisnąć na kablach niczym żywa kukiełka. A przewody coraz mocniej i mocniej zaciskały się na jej ciałku...

-Przestań się szarpać!- warknęła wreszcie Nataszka zasapana jak lokomotywa- Bo nigdy cię nie wyplączemy!

Naczelna Kotka zamarła na chwilę w swoich śmiertelnych pląsach. ślepka powoli wychodziły jej na wierzch. Otwarty pyszczek łapczywie chwytał powietrze.

-Ona się dusi!- wrzasnęła Bond i wskazała łapka na gruby przewód oplatający szyję Czajki niczym boa dusiciel.

Pod wpływem szamoczącej się koteczki powoli acz nieubłagalnie zaciskał się coraz mocniej i mocniej. Dusił. Pozbawiał tlenu. Mordował.

Z jeszcze większym zacięciem rzuciły się koty do pomocy przyjaciółce. Na próżno. Ślepka Czajki powoli zachodziły mgłą. Jej różowy języczek, którym tak często pomagała w toalecie innym kotkom teraz posiniał i zwisał smętnie z otwartej mordki. Główka przechyliła się na bok. Łapki obwisły. Znieruchomiała.

-Ona umiera!- zawył Evan i wczepiwszy się łapkami w swoje wibryski rwał je z całych sił na boki aż mu ślepka załzawiły.

Dopiero te słowa wyrwały Floriana ze stuporu w jaki był popadł. Odwrócił się szybko. Jego ogon zafalował szybko. Zjeżył futerko. Położył uszka po sobie i z nastroszonym wąsem skoczył w stronę Czajki z prędkością o jaką nikt by tego starszego kota nie podejrzewał.

W jednej chwili siedział na parapecie wpatrując się milcząco w przestrzeń za oknem a już w następnej wyrywał Czajkę z zimnych objęć śmierci.

-Podtrzymajcie ją!- nakazał szorstkim głosem kaprala i nie czekając nawet na wykonanie rozkazu przystąpił do właściwej akcji ratunkowej.

Wprawnym okiem weterana, który niejedno w życiu przeżył, szybko ocenił sytuację. 

-Trzeba gryźć!- zarządził i od razu wprowadził słowo w życie.

Z zajadłością rzucił się na oplatający szyję Czajki przewód. Jego ostre jak piła ząbki z głośnym chrzęstem wgryzły się w kabel. Ściskał mocno, żuł zapamiętale jakby od tego zależało życie... Ba! Co ja mówię! Przecież zależało!

Na bok odrzucił złe myśli, niesnaski z Czajką i żale. Teraz liczyło się tylko jedno- uratować jej życie. O reszcie porozmawiają potem. 

O ile będzie jakieś potem...

Walczył Florian z kablem i walczył kabel z Florianem. Za nic w świecie nie chciał wypuścić ze swoich giętkich zwojów kruchego życia Czajki. Ale Florian się nie poddawał. Jego szczęki pracowały uparcie. Raz po raz kąsając wroga. Tarmosząc.

Już przegryzł gumową otoczkę.

Już był w środku.

Zachrzęściło. Coś chrupnęło w pyszczku Floriana. Zabolało. 

I poczuł smak krwi- swojej własnej krwi.

Ale nie przerywał. Walczył.

Z pyszczka Czajki rzężącej jeszcze czasami teraz uleciało ostatnie westchnienie. Jej pierś uniosła się jeszcze leciutko. Opadła...

Wszyscy z przerażeniem w ślepkach wpatrywali się w jej ciałko. Czekali na oddech. Ale jego nie było...

Bond wbiła pazurki w puszysty ogon Evana. On jednak nawet nie zwrócił na to uwagi. Ból ogona przyćmiewany był przez rwane przez niego własne wibrysy. Nataszka, najmłodsza w całym towarzystwie, z wybałuszonymi ślepkami zdenerwowana z zapamiętaniem ogryzała własne pazurki. I tylko Florian nadal walczył o życie tej łotrzycy Czajki.

To nic, że czasem skakała mu na grzbiet. To nic , że czasem obrywał łapką. To nic, że wyjadała mu z miski... To nic... 

Liczyła się tylko chwila obecna. Tak ulotna i krucha jak szkło.

Wreszcie kabel poddał się ząbkom Floriana. Ostatni przewód pękł z cichym jękiem. Ustąpiła ostatnia gumowa powłoka. Czajka była wolna.

Z głuchym łupnięciem uderzyła o podłogę. Jej łebek opadł bezwładnie. Łapki złożyły się jak do modlitwy.

-No na co się gapicie!- warknął Florian do reszty kociej czeredy zamarłej dotąd w dziwnych i nienaturalnych pozach- Ratować ją trzeba!

Nie musiał powtarzać dwa razy. Bond doskoczyła szybciutko do Czajki. Wpatrzyła się w jej pierś.

-Nie oddycha!- miauknęła

-Trzeba by sztuczne odpoczywanie jej zrobić albo coś...- miauknęła nieśmiało Nataszka zza pleców starszych kolegów.

Florian splunął resztką kabla i krwią. Obmacał językiem zęby. Brakowało trzech...

Ehhhh...

Będzie się o to martwił później. Teraz liczyła się Czajka!

Doskoczył szybko do nieprzytomnej koleżanki i zaczął uciskać łapkami jej bok. Bez rezultatu.

-Ja to zrobię!- wyrwał do przodu Evan roztrącając wszystkich swoim mocarnym ciałem maine coona. A potem bez pardonu skoczył wszystkimi czterema łapkami na Czajkę. Aż coś w środku zachrobotało.

Nataszka i Bond skrzywiły się na ten widok jakby to one same były na miejscu tak brutalnie potraktowanej koleżanki.

Z pyszczka Czajki z cichym -ehhhhhh - uszła resztka powietrza.

-Jeszcze raz!- zalecił Florek

Evan wycofał się lekko a potem zaatakował nieruchome ciałko Czajki ponownie.

Łup! - skoczył na jej brzuszek 

-Ehhhh...- wyszło z jej pyszczka

-Jeszcze raz!- miauknął Florian bezwiednie zagryzając wąsa.

Evan cofnął się o kilka kroków. Jego łapa bezwiednie zaplątała się w resztę kabli z balansującego na krawędzi biurka monitora. Skoczył do przodu...

Podstępny kabel próbował osadzić ratownika w miejscu. Nie z Evanem jednak takie numery! Zapewne przewód pokrzyżował by plany każdego innego kotka. Każdego- ale nie Evana. 

Po raz pierwszy w życiu, jego duża, wyśmiewana przez kolegów, postura na cos się przydała. Mocne i sprężyste tylne łapki wystrzeliły masywne ciało maine coona jak z katapulty. Zaszurał kabel. Zachrobotał wiszący na krawędzi biurka monitor, ten sam z którego tak dumny był Naczelny... A potem wszystko razem gruchnęło o podłogę aż korniki piętro niżej wyskoczyły ze stołu.

Nietrudno zgadnąć co się stało w tym momencie. Wszystkie koty jak jeden mąż rzuciły się do panicznej ucieczki. Zachrobotały łapki po podłodze. Każde uciekało gdzie tylko mogło. I tylko Florian został sam jeden na placu boju niepomiernie zdziwiony tym, że przodujaca w ucieczce był nie kto inny a ... Czajka.

I tak właśnie znalazł go sam Naczelny Redakcji kiedy wpadł do pokoju zwabiony straszliwym rumorem spadającego na podłogę monitora.

-Co tu się stało?- wyjąkał Naczelny i złapał się ze zgrozą za głowę.

Jego nowy monitor właśnie postanowił ukazać światu swoje przebogate wnętrze.

-Co tu się stało?- powtórzył jeszcze raz bezradnie i próbował podnieść zniszczony sprzęt.

Florian siedzący nieruchomo w stercie kabli i resztkach monitora położył uszy po sobie. Jego wibryski opadły, ogon lekko zafalował.

-Nie mam pojęcia...Chyba przeciąg...- odpowiedział półgębkiem Naczelnemu

I była to najświętsza prawda. Florian bowiem nawet sam przed sobą nie mógł dociec co się tak właściwie stało. W jednej chwili ratowali Czajkę- pupilkę Naczelnego, w następnej ona umarła, a pod koniec zmartwychwstała i uciekła szybciej niz cała reszta kompani. Niepojęte!

Naczelny nie zwracał jednak uwagi na słowa Floriana. Za łzami w oczach zbierał swój nowy sprzęt. Monitor z którego cieszyła się cała Redakcja zaledwie dwa tygodnie. Duży, nowoczesny i wcale nie tani. Co teraz będzie?

Z trudem wyzbierał resztki do kartonowego pudełka Bond, w którym tak lubiła przesiadywać. Ustawił resztę monitora na biurku. Dłońmi powoli zwijał kable.

I wtedy to znalazł.

Jeden kabel był przegryziony!

Naczelny w jednej chwili spurpurowiał na twarzy. 

-Przeciąg... - powtórzył cicho słowa Florka- Już ja znajdę ten PRZECIĄG...- mamrotał pod nosem a potem nauczony wieloletnim doświadczeniem w życiu z kotami odetchnął kilka razy i zapytał przymilnym głosem- A kto to tak pięknie ugryzł wujciowi kabelek? Kto taki śliczny?- szczebiotał wesołym głosem mimo ze w środku gotował się wprost ze złości.

Bo widzicie- z kotami to jest tak, że wrzaskiem nic nie załatwisz... Ale pochlebstwem... Ojjj tu jest duże pole do popisu.

Cały pokój zamarł w ciszy. Żaden z ukrytych kotów nie śmiał nawet oddychać.

-Nooo dziubaski kochane- ćwierkał dalej Naczelny- Kto tak ładnie ogryzł kabelek? Kto powie ten dostanie nagrodę!- obiecał na koniec.

-A jaką ? -miauknął Evan zza zasłony w groszki

-A sr... - chciał odpowiedzieć Naczelny ale w porę się ugryzł w język- A smaczną!- dokończył z przymilnym uśmiechem głodnego wilka.

-No...- ponaglił po chwili- To kto tak pięknie ugryzł kabelek?- zaćwierkał

I w tymże momencie ze wszech stron wychyliły się łapki wskazujące na Floriana.

-Florek!- miauknęły zgodnie Bond , Czajka i Nataszka

-Florek przegryzł!- zabuczał głębokim głosem Evan i wystawiwszy mordkę zza zasłony oblizał się łapczywie na myśl o nagrodzie.

Naczelny spojrzał na Floriana, który nadal siedział w kłębowisku kabli, po czym wycedził:

-No ja ci dam przeciąg!- a potem pognał za boguducha winnym Florkiem.

Ale to już całkiem inna historia.

Najnowsze aktualności

Podcinanie pazurów u kota

Autor: Ada Jewdokia

Jednym z podstawowych zabiegów kosmetycznych, który jest wskazany w opiece nad kotami, jest  podcinanie pazurów. Kwestia ta sama w sobie jest przez wiele osób uważa…

Czytaj dalej

"KEDI" najchętniej oglądanym filmem dokumentalnym w 2017 roku

Autor: Stanisław Szewczyk

"KEDI" – fenomenalny dokument o stambulskich kotach najchętniej oglądanym filmem dokumentalnym w 2017 roku …

Czytaj dalej

"Kedi - Sekretne życie kotów" czyli kocie życie od podszewki

Autor: Joanna Burakowska

Jakiś czas temu otrzymałam zaproszenie na przedpremierowy pokaz filmu pt.: „ Kedi- sekretne życie kotów”. Muszę przyznać, że widziałam już kilka filmów o kotach w swoim ży…

Czytaj dalej

Żywienie kociąt

Autor: Ada Jewdokia

Osierocone lub porzucone kocięta do 10 tygodnia życia mają minimalne szanse na przeżycie, jeżeli nie zostaną objęte odpowiednią opieką przez człowieka. Bardzo ważne przez pierwsze tygodnie …

Czytaj dalej