Kocia hamburgerownia

Autor: Malwina Kacprzak Dodano: 2014-07-16 22:13:11 Zdjęcia zamieszczone w artykule należą do: Steve Abraham (http://flickr.com). Osoba ta wyraziła zgodę na ich publikację w tym artykule. Używanie ich bez uzyskania wcześniejszej zgody jest zabronione! Zobacz treść artykułu

Od jakiegoś czasu kociarze mogą być świadkami pewnych przepychanek; formowo-internetowych, towarzyskich, które dotyczą kociego żywienia oraz tego, jaka dieta jest dla kota najzdrowsza. Często mamy do czynienia z dwoma wzajemnie się spierającymi obozami, nawzajem zbijającymi swoje argumenty. Zwolennicy określonej filozofii żywienia, wychwalają ja ze względu na dobroczynny wpływ na kocie zdrowie, które stawiają na pierwszym miejscu. Drudzy z kolei zarzucają im wspieranie lobby producentów danej karmy i sugerują ,że tak naprawdę Niechodzin o jakość żywienia, a o to, by po prostu promować karmy danej firmy, często te z górnej półki. „Pro-zdrowotni” odbijają piłeczkę i wskazują, że najbardziej popularne karmy to tak zwane śmieciowe jedzenie i porównują je do pokarmu typu fast food. Kto ma rację? Zastanówmy się.

Dlaczego popularne, tanie karmy to „kocia hamburgerownia” – w niepochlebnym tego słowa znaczeniu?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, zastanówmy się, w jaki sposób na organizm działa fas food. Otóż jest to pożywienie, które dostarcza sporo kalorii, ale najczęściej pustych, a więc takich, które powodują bardzo krótkotrwały zastrzyk energii, ale na próżno szukać w efekcie prawidłowego spalania tej energii w procesie przemiany materii. To tak, gdyby człowiek zamiast wartościowego obiadu pełnego witamin, minerałów, odpowiednich proporcji tłuszczy i białek, zjadł ciastka i popił śmietaną – owszem, dostarczy pewną ilość składników, lecz nie będzie to w pełni zbilansowane.

Tak właśnie może dziać się w przypadku źle zbilansowanych składników odżywczych w niektórych rodzajach karm. Jeżeli karma zawiera zaledwie kilka procent mięsa w swoim składzie (w popularnych karmach jest ich zwykle około 4%) – możemy być pewni, że nie jest ona w pełni wartościowa. Koty to mięsożercy, potrzebują więc solidnej jego porcji, a tak znikoma ilość jest uzupełniana w karmie poprzez wysoką zawartość np. niepotrzebnych zbóż. Również białko musi być pochodzenia zwierzęcego, czyli – z mięsa właśnie. Przy niskiej zawartości mięsa białko uzupełniane jest tym pochodzenia roślinnego, a więc najczęściej z soi, kukurydzy. Takie białko nie zapewni kotu właściwego  odżywienia. Tajemniczy zwrot „produkty pochodzenia zwierzęcego” to zazwyczaj odpadki i przemielone składniki różnych części ciała zwierząt hodowlanych.  Do tego masa sztucznych składników, wypełniaczy i konserwantów, które mają sprawić, by karma była długo „świeża”, sztuczne aromaty, mające nęcić węch naszego czworonoga.

Wartościowa zdrowotnie karma posiada minimum 20% mięsa (najlepsze są te z 90% i więcej) i jest zupełną przeciwnością opisu powyżej, to znaczy jej skład nie przypomina spisu składników niewiadomego pochodzenia i tablicy Mendelejewa.

Czy każda karma z wysokiej półki jest gwarancją sukcesu żywieniowego? 

Niektórzy opiekunowie wpadają w pułapkę i chcąc zdrowo odżywiać swoje koty karmią je… zbyt dobrze. Mowa tu o karmach weterynaryjnych. Są to karmy specjalnego zastosowania, i choć zwykle są perfekcyjnie zbilansowane, posiadają składniki dostosowane do specjalnych wymagań określonych schorzeń – podawanie ich bez konsultacji z lekarzem weterynarii grozi ryzykiem, na przykład przewitaminizowaniem, problemami nefrologicznymi w przypadku zbyt dużej ilości białka itp. W skrajnych przypadkach takie odżywanie kota specjalistyczną karmą bez zbadania jego faktycznych potrzeb może zakończyć się śmiercią z powodu złego funkcjonowania organów wewnętrznych i innych zaburzeń.

Czy nagonka na „złej jakości karmy” to spisek producentów karm wysokopółkowych?

Chyba każdy zgodzi się co do tego, że każda dystrybucja i sprzedaż to też nacisk na działania marketingowe. Oczywiste jest, że producenci, chcąc nakłonić nas do zakupy swojego produktu zrobią wszystko, abyśmy uwierzyli, że to wybór właśnie ich karmy jest najsłuszniejszy. Być może mają w tym swój interes ekonomiczny i specjalnie podżegają do nagonki na słabe karmy. Ale czy aby na pewno nie mają przy okazji…racji?

Najnowsze aktualności

ABC przetrwania z kotem /Jak wytresować kota 2 - Dawid Ratajczak

Autor: Alicya Oss

Fryderyk Nietzsche uważał, że obok muzyki ucieczką od prozy życia są koty. Guy de Maupassant twierdził, że nie ma nic delikatniejszego niż dotyk ciepłego, faluj…

Czytaj dalej

"Słodkie koty"

Autor: Stanisław Szewczyk

To, że koty są słodkie wie każdy kto zakochał się w tych cudnych stworzeniach i moje koty właśnie takie dla mnie są. Mam dwa koty, a raczej dwie kotki. Charlottę, bardziej zsocjalizowaną, ufną, roz…

Czytaj dalej

Numer CZERWCOWY KOCICH SPRAW w sprzedaży od 1 czerwca 2017

Autor: Stanisław Szewczyk

DO SZCZĘŚCIA BRAKUJE JEDYNIE… KOTA! OD REDAKCJI Magdalena Bielicka 4 SPIS TREŚCI…

Czytaj dalej

"Jak wytresować kota 2" już w księgarniach!

Autor: Stanisław Szewczyk

Zapewne czytaliście już pierwszą część kultowej książki "Jak wytresować kota" o której kiedyś pisaliśmy - KLIK. Nasta…

Czytaj dalej